Możliwe, że mój post niecałkowicie pasuje do tematu, ale jednak troszeczkę jest z nim związany, więc dlatego piszę go tutaj.
Przerabialiśmy ostatnio Octavie 2. Po przekładce i zrobieniu przeglądu dokumenty wysłałem klientowi aby mógł, zanim przyjedzie po odbiór zarejestrować i ubezpieczyć auto. Okazało się jednak, że urzędnik wymaga jeszcze rachunku lub faktury za usługę oraz wpisu CEIDG. Nie było to dla mnie zaskoczeniem bo już 2 razy z taką zachciewajką urzędniczą się spotkałem. Jednak żądanie papierka wpisu CEIDG jest z dwóch powodów śmieszne. Po pierwsze dlatego, że zarejestrowanie działalności "mechanik samochodowy" nie wymaga żadnych specjalnych zabiegów i każdy obywatel może to zrobić i zostać posiadaczem magicznego wpisu nie wiedząc nawet co to śrubka. Po drugie informacje CEIDG znajdują się w internecie i nie wiem jaki był sens, to drukować i im wysyłać. W każdym razie po zarejestrowaniu przy pomocy tych niezwykłej wagi dokumentów państwowych Pan urzędnik stwierdził, że jeszcze jego urzędnicze ambicje nie są do końca zaspokojone i auto rejestruje warunkowo. Do odebrania stałego dowodu rej. klient winien dostarczyć jeszcze pisemko od producenta. O bzdurności tego pisemka pisaliśmy już na forum więc nie ma właściwie nic tu do dodania. No może poza tym, że Pan urzędnik pocieszał klienta mówiąc, że dobrze że przedmiotem urzędniczych dylematów jest Skoda bo gdyby chodziło np. o BMW to już by był koniec, takiego auta nikt po przekładce w całej Polsce nie zarejestruje. Ci co mają przerobione BMW wiedzą, że to bzdura i marka nie ma znaczenia jeśli jest przegląd. Na koniec jeszcze jeden SUPER idiotyzm taki właśnie nawiązujący do tematu. Klient w dowodzie rejestracyjnym dostał wpis: "Kierownica z prawej strony". Pan urzędnik wyjaśnił, że jest to w celu ograniczenia możliwości oszukania przyszłego klienta że był to anglik. Zaznaczył jednak że rejestracja auta gdyby kierownica była naprawdę po prawej stronie jest niemożliwa. Ciekawe co będzie podczas kontroli policji. Kierownica z lewej a w dowodzie że po prawej. No chyba, że urzędnikowi chodziło, że po prawej jak się stoi przodem do auta. Te zabawne (ale nie dla klienta) historie miały miejsce w wydziale komunikacji w Myśliborzu czyli rejestracja ZMY. Może ZMY oznacza zmyłka. Pan reżyser Bareja w grobie się przewraca...