Odświeżę trochę temat:
Mi zajęło prawie 3 tygodnie uzyskanie zwolnienia z akcyzy oraz VAT
sprawy załatwiałem w 2 Urzędzie Celnym w Warszawie oraz w Urzędzie skarbowym w Wołominie
co do UC:
Trzeba swoje wystać na korytarzu jeżeli jest tam ktoś przed nami...
Potrzebne dokumenty: V5C, ubezpieczenie auta na moje nazwisko w Anglii, oświadczenie wyjaśniające co działo się z autem przez ostatnie pół roku (!), moje auto nie miało ważnego ubezpieczenia w momencie przyjazdu do PL, wiec przyjechało na lawecie, zapytali o rachunek za lawetę to powiedziałem że nie posiadam i że auto i w Anglii i w PL nie było używane na drogach publicznych,dodatkowo chcieli coś poświadczającego mój adres zamieszkania w PL.
Poproszono mnie także o ważne ubezpieczenie OC, kilka dni wcześniej wykupiłem takowe na angielskie tablice w AXA, i nie było z nim żadnego problemu.
Dostarczyłem im wszystkie ksero o oryginały a Pani w okienku sama podbiła za zgodność z oryginałem.
W sumie 4 wizyty i takie zaświadczenie mam wrażenie że z łaską mi wydali.
Koszt: 17zł opłaty skarbowej
co do US:
na początku Pani chciała mi wciskać VAT24 jednak powiedziałem że chodzi o mienie przesiedleńcze to stwierdziła że w takim razie nie trzeba i kazała mi tylko złożyć dokumenty:
kopia zaświadczenia z UC,
kopia V5C
kopia umowy o prace w Anglii, kopia P60 i kopia certyfikatu rezydencji podatkowej w UK.
Jako że nie było mnie w "SYSTEMIE" to musiałem się zarejestrować najpierw u nich, a przy okazji potwierdziłem swój profil ePUAP
W sumie 3 wizyty w US i zaświadczenie zostało wydane bez kłopotu.
Koszt:
17zl opłata skarbowa
5zł prowizja banku SGB w budynku (!)
Nic nie było tłumaczone, zarówno w UC jak i w US wystarczyło że wskazałem odpowiednie wartości jak data pierwszej rejestracji oraz na kogo i od kiedy jest auto.
Nie posiadam umowy kupna sprzedaży i takowa nie była nigdzie ode mnie wymagana.