Hej,
po nikim nie jadę - sorry jeżeli tak to ktoś odebrał. Może forma nie jest zbyt dyplomatyczna, ale chodzi tylko o istotę rzeczy.
Soldier, jak idziesz do tego urzędu, to nawet nie próbuj wyjść z niego bez decyzji - pozytywnej czy negatywnej. Oni muszą wydać decyzję, muszą! To ich zasrany obowiązek. Ty wnioskujesz o zarejestrowanie, a oni decydują - tak czy nie. I w obu przypadkach wydają decyzję. Jak się będą wyginać żeby nie dać Ci tego papiera, to od razu mów że idziesz do prawnika i będziesz pisał skargę, bo to jest przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków służbowych, czyli najcięższe przewinienia urzędasa, za które można wylecieć z roboty.
A jak już będziesz miał decyzję odmowna w ręku, to tam musi być napisana podstawa prawna i ewentualnie wymienione dokumenty - i na tym etapie dopiero zaczyna się ta zabawa, bo właśnie od tego dokumentu będziesz się odwoływał do starosty/wojewody/sądu lub w tym dokumencie będziesz miał wymienione jakie kwity masz jeszcze dostarczyć.
I na wszelki wypadek jeszcze, tak jak pisałem powyżej - nie dyskutuj o szczegółach! Zanosisz papiery do okienka, prosisz o rejestrację, zamykasz gębę. Jak jest pytanie jakieś to odpowiadasz że napisane na papierach, ty szczegółów nie znasz. Jak coś się nie zgadza to nie że "pan doniesie jeszcze to" , "pan wpadnie jutro, pojutrze, za miesiąc...", tylko od razu decyzja negatywna! Twierdzisz twardo, że to wszystkie kwity jakie masz, wszystkie które są przez prawo wymagane i że wnioskujesz o wydanie decyzji tu i teraz, bo takie twoje psie prawo. Nie daj sie złapać znowu na kombinację i spychoterapię, a tym bardziej zastraszanie. Będą Ci tam tłumaczyć po dobroci, wyjaśniać, prosić, potem straszyć itp - olej to wszystko! Masz przynieść z tego pieprzonego urzędu DECYZJĘ! Bez niej nie wychodź!
Najlepiej od razu weź sobie jakiegoś ogarniętego w prawie kogoś ze sobą, bo oni raczej będą się bronić rękami i nogami przed wydaniem decyzji, bo dobrze wiedzą, że to jest bat na ich dupę. Żeby wydać odmowną decyzję o rejestracji to urzędas musi mieć naprawdę mocne argumenty. W przeciwnym razie to jest samowolka urzędnicza i utrudnianie życia / piętrzenie kosztów, a za to ostatnio można dostać niezły wpierdal - jak w aferze AmbarGold niektórzy ;-) Poza tym jak taki urzędas ma już nagrabione wcześniej za coś innego, to akurat mu się przybije ostatni gwoździk do trumny. Dlatego zawsze jestem zdania, że trzeba jechać po tym towarzystwie ile się da, nie ma spraw nie do załatwienia, nigdy nie wiesz jak się temat potoczy jeżeli nie spróbujesz. Najgorsze frajerstwo to zwiesić głowę w okienku i zrezygnować bez walki!
Temat z przemeldowaniem też do ogarnięcia. Jeżeli wiesz na pewno że w jakimś innym powiecie nie będzie problemu to możesz sie przemeldować do jakiejś ciotki/babki/byłej żony i starać to załatwić tam. Ale wtedy będziesz musiał wyrobić sobie tam dowód z nowym adresem itp Dla mnie to troche lamerskie rozwiązanie, bo to tak jakbyś się poddał tych sukinsynom. Ale z drugiej strony może okazać się skuteczne, więc luz.
Auto, skoro ma przegląd, to można nim jezdzić. Idz do PZU i ubezpiecz sobie furkę na miesiąc za 100pln - mają taką polisę "wyjazdową". Można taki numer zrobić tylko raz, ale jak kogoś znasz to wypiszą Ci taką polisę co miesiąc i do wiosny doczekasz ;-) A wtedy angliki będzie się rejestrować bez problemu podobno.
Jest jeszcze hardcorowa wersja, ale mega skuteczna:
- bierzesz ten druczek z sali obsługi "Wniosek o rejestracje pojazdu"
- wypełniasz w domu
- dołączasz wszystkie dokumenty które tam sa wymienione (oryginały, wcześniej kserujesz wszystko)
- wysyłasz całe to siano listem poleconym do Wydziału Komunikacji, za potwierdzeniem odbioru
- czekasz.
Po takiej akcji urząd musi coś zrobić. Na wniosku jest adnotacja w jakim terminie mają sprawę rozpatrzyć, albo paragraf z KPA który to określa. Efekt jest taki, że dostaniesz do chaty decyzję - pozytywną albo negatywną, bez wychodzenia z domu i bez gardłowania z tymi pickami.
Może też być tak, że urząd napisze do Ciebie o dostarczenie dodatkowych dokumentów albo coś, z podaniem podstawy prawnej - wtedy do prawnika i pisać odpowiedź.
Minus jest taki że troche to może potrwać, ale plus za to taki, że nie łazisz i się nie użerasz, za to wszystko masz na papierze czarno na białym. Z papierami w tej sytuacji nikt nie wygra. Nie ma prawnych podstaw żeby tej fury nie zarejestrować, więc wystarczy cierpliwość i unikanie błędów proceduralnych. Amen.
Ubezpiecz sobie tą furke, śmigaj i nic się nie przejmuj. Zrób tak jak mówiłem i cierpliwie czekaj ;-)