Witam
Chcialbym przestrzec wszystkich, ktorzy chca skorzystac z uslug tego Pana. Konrad Kubiak prowadzi warsztat samochodowy w Luboniu na ulicy Anonima Galla. Oddalem mu do przekladki Volkswagena Passata z 2001 roku. Powiedzial mi, ze nie ma problemu z przelozeniem tego auta, ze to nic trudnego i, ze przelozyl juz duzo aut. Kiedy odebralem auto okazalo sie, ze: na zakretach otwieraja sie szyby, kiedy otwieram drzwi, to szyby rowniez sie otwieraja, a centralny zamek glupieje. Klape tylna auta moge otworzyc tylko gdy nacisne na pilocie zamkniecie drzwi- czyli kiedy drzwi sie zamykaja to klapa sie otwiera. Sterowanie komputera w ogole nie dziala. Klimatronik mruga gdy odpalam samochod. Glosniki radiowe z tylu w ogole nie dzialaja, a cale sterowanie glosnikami w radiu, takze nie dziala. Sruby zabezpieczajace kola przed kradzieza- 'gwiazdki', zniknely. Podejzewam, ze zamontowal je w swoim aucie, albo sprzedal. Tlumaczyl sie, ze nie mial jak ich odkrecic, kiedy w kole zapasowym na 100% byl klucz do nich, ktory takze zniknal. Kazal mi kupic silniczki do szyb, ktore jak sie pozniej dowiedzialem, wystarczy tylko obrocic. Kazal mi kupic zamek do maski, ktorego tez nie trzeba wymieniac. Co wiecej, auto mi oddal bez zamka w masce. Gdy odjezdzalem klapa mi sie otworzyla, wybila szybe i pogiela maske i blotniki. Nowa szyba z czujnikiem deszczu- 500 zlotych, a blotnikow i maski wole juz nie liczyc. Kiedy powiedzialem mu o tym, to odparl, ze to moja wina.
Generalnie auto nadaje sie do ponownego rozebrania. Co wiecej, umowilem sie z Panem na cene 2 500 za przekladke. Kiedy przyszlo do placenia, koncowa cena okazala sie 3 700 zlotych za usluge. Na pytanie dlaczego tak duzo Pan Kubiak odparl, ze do ceny zostaje doliczone, 500 zlotych za przerobienie instalacji elektrycznej!!! :mur: ktora w ogole nie dziala, 250 za usluge blacharza, ktory wspawywal sciane grodziowa i 200 za lakiernika. Myslalem, ze jest to w cenie przekladki, chyba kazdy by tak myslal. Zaplacilem za lakiernika 200 zlotych a lusterka mam niepolakierowane, sa granatowe, a auto srebrne.
Mysle, ze przelozenie tego samochodu przeroslo jego umiejetnosci. Kiedy sie zorientowalem, ze tak jest, poszedlem do niego i powiedzialem, ze daje teraz auto do kogos kto sie na tym zna, i ze rachunek za naprawe pokryje on. Powiedzial, ze w zadnym wypadku on nie pokryje zadnych kosztow.
Auto odstawilem do innego warsztatu. Pan, ktory teraz to naprawia, nie mogl uwierzyc, ze az tak mozna popieprzyc auto. Naprawa wszystkich szkod wyrzadzonych przez Pana Kubiaka razem z szyba i innymi rzeczami wyniesie mnie okolo 4000 tysiecy zlotych.
Ogolnie to mam ochote zrobic mu krzywde, ale mysle, ze w ten sposob nie odzyskam zadnych pieniedzy. Czy ktos na tym forum ma jakies pomysly, jak wyegzekwowac od niego kase?
Chcialbym przestrzec wszystkich, ktorzy chca skorzystac z uslug tego Pana. Konrad Kubiak prowadzi warsztat samochodowy w Luboniu na ulicy Anonima Galla. Oddalem mu do przekladki Volkswagena Passata z 2001 roku. Powiedzial mi, ze nie ma problemu z przelozeniem tego auta, ze to nic trudnego i, ze przelozyl juz duzo aut. Kiedy odebralem auto okazalo sie, ze: na zakretach otwieraja sie szyby, kiedy otwieram drzwi, to szyby rowniez sie otwieraja, a centralny zamek glupieje. Klape tylna auta moge otworzyc tylko gdy nacisne na pilocie zamkniecie drzwi- czyli kiedy drzwi sie zamykaja to klapa sie otwiera. Sterowanie komputera w ogole nie dziala. Klimatronik mruga gdy odpalam samochod. Glosniki radiowe z tylu w ogole nie dzialaja, a cale sterowanie glosnikami w radiu, takze nie dziala. Sruby zabezpieczajace kola przed kradzieza- 'gwiazdki', zniknely. Podejzewam, ze zamontowal je w swoim aucie, albo sprzedal. Tlumaczyl sie, ze nie mial jak ich odkrecic, kiedy w kole zapasowym na 100% byl klucz do nich, ktory takze zniknal. Kazal mi kupic silniczki do szyb, ktore jak sie pozniej dowiedzialem, wystarczy tylko obrocic. Kazal mi kupic zamek do maski, ktorego tez nie trzeba wymieniac. Co wiecej, auto mi oddal bez zamka w masce. Gdy odjezdzalem klapa mi sie otworzyla, wybila szybe i pogiela maske i blotniki. Nowa szyba z czujnikiem deszczu- 500 zlotych, a blotnikow i maski wole juz nie liczyc. Kiedy powiedzialem mu o tym, to odparl, ze to moja wina.
Generalnie auto nadaje sie do ponownego rozebrania. Co wiecej, umowilem sie z Panem na cene 2 500 za przekladke. Kiedy przyszlo do placenia, koncowa cena okazala sie 3 700 zlotych za usluge. Na pytanie dlaczego tak duzo Pan Kubiak odparl, ze do ceny zostaje doliczone, 500 zlotych za przerobienie instalacji elektrycznej!!! :mur: ktora w ogole nie dziala, 250 za usluge blacharza, ktory wspawywal sciane grodziowa i 200 za lakiernika. Myslalem, ze jest to w cenie przekladki, chyba kazdy by tak myslal. Zaplacilem za lakiernika 200 zlotych a lusterka mam niepolakierowane, sa granatowe, a auto srebrne.
Mysle, ze przelozenie tego samochodu przeroslo jego umiejetnosci. Kiedy sie zorientowalem, ze tak jest, poszedlem do niego i powiedzialem, ze daje teraz auto do kogos kto sie na tym zna, i ze rachunek za naprawe pokryje on. Powiedzial, ze w zadnym wypadku on nie pokryje zadnych kosztow.
Auto odstawilem do innego warsztatu. Pan, ktory teraz to naprawia, nie mogl uwierzyc, ze az tak mozna popieprzyc auto. Naprawa wszystkich szkod wyrzadzonych przez Pana Kubiaka razem z szyba i innymi rzeczami wyniesie mnie okolo 4000 tysiecy zlotych.
Ogolnie to mam ochote zrobic mu krzywde, ale mysle, ze w ten sposob nie odzyskam zadnych pieniedzy. Czy ktos na tym forum ma jakies pomysly, jak wyegzekwowac od niego kase?
