Witam. Nie mogę się powstrzymać od wyrażenia własnej opinii o poruszaniu się po Polsce anglikiem. Mam już roczne doświadczenie w tym temacie. Korzystam z opla Omegi czyli jednego z większych aut. Jego gabaryty stwarzają odpowiednio większe trudności. Mimo to nie mam żadnych kłopotów z jazdą po polskich drogach. Co więcej tak się do tego przyzwyczaiłem, że nie wyobrażam sobie powrotu do "normalności". Nie należę do kierowców lubiących potulne tracenie czasu w korkach i stosuję drogowe triki na wymijanie maruderów ... Jeżdżę szybko, ale pewnie. Dementuję powszechną i błędną opinię o trudnościach z wyprzedzaniem. Oczywiście, podjechanie z tyłu do Tira z zamiarem wyprzedania - nie ma sensu. Tego robić nie wolno, ale kierowcom z instynktem samozachowawczym nie trzeba tego wyjaśniać ... O wyprzedzaniu trzeba myśleć z wyprzedzeniem (!) i przygotować sobie warunki do tego manewru. Nasze pojazdy mają przewagę przy łukach drogi w prawą stronę. Łatwiej nam sprawdzić co przed nami. Przy zapewnieniu sobie odpowiedniej, niezbędnej przewagi prędkości nad wyprzedzanym pojazdem, możemy go wyprzedzić pewnie i bezpiecznie. Angielska kierownica niczego tu nie utrudnia.
Na zakończenie dodam, że pierwszy raz siadłem za kierownicę Anglika w Gdańsku i przyjechałem nim sam na Śląsk. Nic trudnego. Polecam każdemu, poza małolatom bez wyobraźni ...
Na zakończenie dodam, że pierwszy raz siadłem za kierownicę Anglika w Gdańsku i przyjechałem nim sam na Śląsk. Nic trudnego. Polecam każdemu, poza małolatom bez wyobraźni ...
