Panie Magik, odbierzesz Pan w końcu telefon ode mnie, czy mam od razu wpadać po auto z lawetą?
A może Pan zapomniał? Przypominam się, stoi u Pana mój Freelander (tak, tak, ten zielony!), przekładał Pan termin odbioru już 3 razy, właśnie minął 4 termin, a Pan ani się nie odezwał, ani nie odbiera Pan ode mnie telefonu.
Znudziło mi się już wysłuchiwać tego nagrania na poczcie głosowej, nie mam też zamiaru po raz 5 czy 6 do Pana jechać, bo i szczególnie za blisko nie mam.
Nie zostawił mi Pan żadnego innego wyboru, więc może poprzez forum dotrze do Pana moja wiadomość. Czekam na telefon od Pana do godziny 15:00 dnia dzisiejszego, w innym wypadku przyjeżdżam dzisiaj po auto z lawetą i taki będzie finał naszej współpracy.
Mówiłem Panu już przy ostatniej wizycie u Pana, że to jak Pan sobie leci w kulki przestaje być śmieszne, ale teraz mówię całkiem poważnie.
Ja już nawet palcem nie kiwnę w tej sprawie, niech teraz Pan do mnie wydzwania i podstosuje się do mnie, bo ja już za dużo razy zwalniałem się z pracy, żeby odebrać auto, a w rzeczywistości zastać rozparcelowany wrak.
EDIT:
No proszę, ten internet to taki super jak mówią!
Z zegarkiem w ręku, 15minut po napisaniu posta Pan Magik nagle sobie o nas przypomniał i nie miał problemów z dodzwonieniem się.