• Witamy na Forum Anglików!
    Aktualnie przeglądasz stronę jako gość. lub
    Jako użytkownik uzyskasz pełen dostęp do forum oraz będziesz mógł tworzyć tematy oraz brać udział w dyskusjach.
    Gorąco zachęcamy oraz zapraszamy do rejestracji!

rozmaitości

Status
Zamknięty.

mazurekandrzej33.

Użytkownik zbanowany
Dołączył
11.01.2011
Postów
166
Punktów
0
Miasto
cie wylali?

To dla twojego dobra,wyobraź sobie że ktoś cyknie fotkę a ty ją zobaczysz,i jak wtedy będziesz się czuł?
Ty lepiej zajmij się swoimi klientami a nie mi tu przytyki robisz,nie cwaniakuj bo wiesz ze internet ma wielką moc...jeden dzisiaj o tym pisał w twoim temacie,jakoś tam nie widzę twojego posta.:box:
 

magik

Anglikomaniak
Dołączył
13.04.2009
Postów
612
Punktów
22
Miasto
gdzieś w polsce
to jutro zobaczysz a ty mnie kiedyś posądzałeś o kilka kont na pewno pamiętasz ja nie protestuje jak klient przyjdzie i chce zrobić kilka fotek w trakcie roboty nad jego autkiem nie mam czego się wstydzić wiadomo jak auto jest rozebrane to słyszę o Jezu to moje auto zdrówka życzę :thumb2:

---------- Dodano o 22:34 ---------- Poprzedni post napisano o 22:32 ----------

a po za tym to ten sam klient co mu przekładałeś paska
 

mazurekandrzej33.

Użytkownik zbanowany
Dołączył
11.01.2011
Postów
166
Punktów
0
Miasto
cie wylali?
a po za tym to ten sam klient co mu przekładałeś paska
Bardzo ciekawe,ten sam klient,to ma teraz porównanie


ja nie protestuje jak klient przyjdzie i chce zrobić kilka fotek w trakcie roboty nad jego autkiem nie mam czego się wstydzić

tu nie chodzi o mój wstyd,ja się nie wstydzę,chodzi o to ze jak ty zobaczysz to się będziez wstydził,czytaj ze zrozumieniem,zdrówka życzę to moje powiedzenie ale lubię jak ktoś mnie małpuje.:gora:
 

magik

Anglikomaniak
Dołączył
13.04.2009
Postów
612
Punktów
22
Miasto
gdzieś w polsce
a po za tym dodam że mogę śmiało obalić mit że freelandera można przełożyć w jeden dzień jak chcesz na tip top to trzeba nad nim posiedzieć i wcale nie jest prostym autem jak piszą może w kwestii mechanicznej to pikuś ale elektryka w tych autach to tragedia nie na jednym forum jest opis pomocy bo to i to nie działa a autko nie musi być koniecznie angolem elektryka w tym aucie jest tragiczna bez przerwy problemy z tylnymi drzwiami bo wsiąka gnije od wilgoci
 

rys00

Zaufany warsztat
Dołączył
20.03.2009
Postów
3628
Punktów
493
Miasto
łódzkie
ja freelandera robie 5 dni po 8 h,pracuje sam,może dlatego przekładka w jeden dzień tego auta jest nie możliwa chyba ze na skróty
 

rys00

Zaufany warsztat
Dołączył
20.03.2009
Postów
3628
Punktów
493
Miasto
łódzkie
skróty kolego to nie magiel od opla bo z tym jest 3 razy wiecej roboty niz z orginałem i tego nigdy nie robie bo niechce stać przed prokuratorem,skrótem jest zostawienie skrzynki bezpiecznikow z prawej i obrócenie puszki klimy bez jej przerabiania,nie dziala wtedy obieg zamkniety i w zasadzie nic niedziala dla mnie wkladanie rury spiro i mocowanie klimy na płaskownikach to oszustwo i ja tego nierobie,niektórzy nie przerabiaja też sterowania zamkiem i gonga otwartych drzwi,widziałem też freelandery z nieprzerobinymi zostawionymi do góry nogami wycieraczkami,ale co chcieć jak na allegro sa ogłoszenia typu przekładka 1 dzień i 1800 zł z czesciami u mnie od dawien dawna jest to 5000-5500 za 1 i 7 tys za 2 lifta
 

magik

Anglikomaniak
Dołączył
13.04.2009
Postów
612
Punktów
22
Miasto
gdzieś w polsce
tip top czyli jak pan przykazał pucha z bezpiecznikami po lewej zamek z wkładką po lewej gong po lewej pierwsze drzwi otwierają się lewe magiel Europa oryginał klient ma do mnie pretensje że zawaliłem termin fakt przegiąłem pałę z tym terminem ale wole zawalić termin ale przynajmniej żadnych aluzji że coś nie działa nie prawdzasz
 

rys00

Zaufany warsztat
Dołączył
20.03.2009
Postów
3628
Punktów
493
Miasto
łódzkie
lepiej zawalić jeden dwa dni niż poźniej rozbierać i poprawiać.
P.S. smiga juz wszystko ?
 

vectra007

Bywalec
Dołączył
26.12.2009
Postów
53
Punktów
0
Miasto
słubice
kolego vectra007 (jestem nowy więc nie wiem czy mogę tak pisać :X) tak się składa, że mieszkam w pobliżu. Nie byłby to problem jakbym kiedyś w wolnym czasie podjechał i zobaczył robotę Pana M.?

jasne mozesz podjechac zobaczyc no problem daj znac tylko kiedy na priv i sie ugadamy

a reszta "wara" od pana mazura bo to sie nudne zaczyna robic pozdro
 

mazurekandrzej33.

Użytkownik zbanowany
Dołączył
11.01.2011
Postów
166
Punktów
0
Miasto
cie wylali?
a po za tym dodam że mogę śmiało obalić mit że freelandera można przełożyć w jeden dzień jak chcesz na tip top to trzeba nad nim posiedzieć i wcale nie jest prostym autem jak piszą może w kwestii mechanicznej to pikuś ale elektryka w tych autach to tragedia nie na jednym forum jest opis pomocy bo to i to nie działa a autko nie musi być koniecznie angolem elektryka w tym aucie jest tragiczna bez przerwy problemy z tylnymi drzwiami bo wsiąka gnije od wilgoci

Dostałeś kompletny zestaw z francuzkiego auta,to co zrobiłeś z tym ferdkiem woła o pomstę do nieba,w końcu ktoś się za ciebie weźmie,jak kiedyś przyjechał pasek z twojej groty to byłem pełen podziwu widząc innowacje jakie wprowadzasz do aut,nie dziwiło mnie po tym co zobaczyłem,że klienci kolejne auto przywieźli do mnie,500 kilometrów z Lublina.
Mam nadzieję ze oddasz im kasę za to co popsułeś magik.:devil:
 

niezadowolony_klient

Początkujący
Dołączył
3.02.2011
Postów
9
Punktów
0
Miasto
Lublin
Bry wieczór Panie Andrzeju :)
No cóż, posłuchałem Pańskiej rady, zabrałem klamoty, zabrałem auto i nie dałem ani złotówki ("podarowałem" europejski licznik, który do naszego LR i tak nie pasował).

Problemy, które już wykryłem po szybkich oględzinach to:
- nie działa sterowanie radia z pilota przy kierownicy
- nie działa (no dobra, nie będę taki – działa sporadycznie) tylna szyba (sam mechanizm szyby jest dobry, szyba uchyla się przy otwieraniu klapy, nie działa sterowanie przełącznikiem z kabiny)
- nie działają wycieraczki – konkretnie nie działa 1 pozycja wycieraczek, działa 2 i 3 (szybka i bardzo szybka) jednak po wyłączeniu wycieraczki nie wracają do swojej pozycji, tylko pozostają na środku szyby, w tym położeniu, przy którym przełączymy na pozycje 0.
Pan Magik zdiagnozował to w ten sposób „Zawsze przerabiałem angielskie, a tutaj jest ori mechanizm z europy i na pewno przewody Idą inaczej”.
Diagnoza zła. Przecież mechanizm angielski leżał w kącie, chwilę zajęło jego podłączenie – mechanizm zachowuje się tak samo.
- niezrobiona klima. Angielskie przewody ucięte i tak zostawione.
- nie działa zamek w drzwiach pasażera (a działał), drzwi nie ryglują się, zapadnięty „rygielek”
- klamka w drzwiach kierowcy źle osadzona, wkładka lata w środku luźno - obstawiam, że jest albo źle złożone, albo ten typ tak ma i klamka nie przypasowała - przyjmuję taką opcję. No i najbardziej nie mogę przeboleć uszkodzonej wkładki :/ A konkretnie to, ze wkładka po przewinięciu się przez „warsztat” Pana Magika straciła "klapkę" - tylko czekać aż zamarznie. Wszystko inne można dokupić, a wkładki nie – no chyba, żeby wymieniać wkładkę, stacyjkę, korek…
- jarająca się kontrolka SRS, którą „musisz se pan gdzieś podjechać i pokasować”
- pęknięta szybka licznika (tego w ogóle nie potrafię zrozumieć, a komentarz bezcenny „co? A to ja nie wiem, to Kuba (pomagier) przykręcał”)
- podobnie do wymiany jest pęknięty plastik wraz z gniazdem zapalniczki, guzik ogrzewania tylnej szyby, uwalone pokrętło, brakuje klapki od skrzynki bezpieczników pod maską
- pourywane wszystkie kołki w podszybiu (przyznaję się bez bicia! Jeden urwałem ja, pozostałem urwał Pan Magik), zaślepka śruby ramienia wycieraczki odleciała w siną daaaal już przy niewielkiej prędkości (podobnie jak jedna z zaślepek w podszybiu, bo „angielskiej” dziurze)
- niektóre przewody po dotknięciu zostają w reku („aaaa, to TYLKO z kostki wypadło”)
- przewody źle ułożone, cała wiącha podchodzi pod pedał gazu, uniemożliwiając mu tym samym pracę w pełnym zakresie, no a z czasem spowoduje to przetarcie tychże przewodów. Próba wypchnięcia przewodów z pod pedału (a może pedała? Polonista nie jestem, wiec niech będzie jak kto woli) kończy się pozbawieniem jednego z dobrodziejstw (np. ta nieszczęsna szyba przestaje wtedy działać)

Ogólnie cały środek do rozbiórki i sprawdzenia co i jak zrobił Magik.

Bebechy dostał wszystkie oryginalne, co prawda nie był na początku świadomy, że model z rocznika 2002 różni się zdeko od tych starszych, jednak nie uważam, aby to spowodowało aż takie komplikacje (przewody od klimy nie pasowały, trzeba było dorobić - ale tego nie zrobiono, no i zamiast przetłoczenia w ścianie do wstawienia prosta blacha, co by starsze bebechy pasowały.
I to wszystko zmajstrowane w prawie 3 tygodnie... A na końcu, że ja wydziwiam... No sorry, oddałem sprawne auto, a odbieram z połową rzeczy niedziałających. A jak oblookam auto dokładnie to coś jeszcze może wyjdzie...
Miał też coś tam wyczarować ze światłami, coby przeszło na przeglądzie - no niestety, z przeglądu na dzień dobry dostaliśmy kopa w tyłek od diagnosty za przyprowadzenie takiego auta. Więc nawet "załatwić" przeglądu nie był w stanie. No i teraz mam auto bez przeglądu, skończyło się ubezpieczenie (graniczne na miesiąc, z czego 3 tygodnie stania w stodole u Magika) no i auto musi trafić do kogoś, kto je poprawi. Super.

Ostatni komentarz Magika "ojj, bo za mało mi czasu daliście, nie dało się zrobić wszystkiego porządnie". Buhaha... Tylko, że to nie jest śmieszne :p Termin ustalił sam Pan Rafał (Magik). Przełożył termin 3 krotnie (nawet nie zadzwonił, za każdym razem zapieprzałem po 60km, żeby zastać niezrobione auto). Telefon na początku mu działał dobrze, dopiero później jakoś nie potrafił odebrać. "Zawalić termin" jak to nazywa Magik, a nieodbieranie telefonu to 2 różne rzeczy.


EDIT:
Aha, no i sugerowanie, że jak ktoś przełoży to szybciej niż on, to "spartaczy", bo to przecież taki fachman, nie ma lepszych, tyle ile jemu to zajmie czasu, tylko to trzeba przekładać i nie da się szybciej.
Tutaj pozwoliłem sobie pochwalić się passatem przełożonym przez Pana Andrzeja :) Magika zatkało, nie wydobył po tym z siebie słowa, spytał się tylko czy przekładałem "u Mazurka", po pozytywnej odpowiedzi pokiwał tylko głową "znam, znam...".

Aha i jeszcze jedno. Magik stwierdził, że wyrobiłby się szybciej, gdyby nie "zaśniedziała wiązka". Problem w tym, że wiązka wygląda dosyć zdrowo, nawet wypiąłem przypadkową kostkę ze skrzynki z bezpiecznikami (wszak jak się człowiek troszeczkę pobrudzi, odpowiednio wygnie, to wszystko jak na dłoni) i nic. Spytałem się w którym to niby miejscu te "zaśniedziałe wtyki", a odpowiedz "a ja nie wiem, elektronik tak mówił". Bo ponoć jakiegoś wzywał jak sam się poddał. Ile w tym prawdy - nie wiem.
 

mazurekandrzej33.

Użytkownik zbanowany
Dołączył
11.01.2011
Postów
166
Punktów
0
Miasto
cie wylali?
Szkoda tego auta,gdybym wiedział że tak to będzie wyglądało,podjął bym się przekładki...dodam tylko ze kolega niezadowolony_klient to bardzo wyrozumiały i bardzo spokojny człowiek,w aucie jakie mu przerabiałem zamontowałem dwie różne tapicerki z przodu,jedna welurowa jak powinna być a druga szmata,nie stanowiło to żadnego problemu,umówiliśmy się że doślę tą właściwa,tylko ze to ja musiałem namawiać do wysyłki,bo klientowi wszystko pasowało...taki klient,to złoty klient,chciałbym tylko takich...:thumb: tym bardziej jest mi przykro że tak spaprano to auto...pozdrawiam
 

niezadowolony_klient

Początkujący
Dołączył
3.02.2011
Postów
9
Punktów
0
Miasto
Lublin
No więc tak, mojego passata pod koniec listopada przerabiał Pan Andrzej - paskiem śmigam cały czas i ma się bardzo dobrze. Co do roboty - perfekcyjna, nie mam żadnych zastrzeżeń. I tutaj kończymy temat passata, co by nie mieszać.

LR Freelander należy do mojego ojca, oddał go do przełożenia Magikowi (auto odstawiliśmy 17 stycznia) - a ten spaprał. Odebraliśmy auto 4 lutego (po 19 dniach) i nie działa wszystko co wymieniłem w poście wyżej.

dodam tylko ze kolega niezadowolony_klient to bardzo wyrozumiały i bardzo spokojny człowiek
No chyba tak.
Oddając auto Magikowi, w ogóle nie przeszkadzał nam fakt, że przerabia on auta w stodole (tak, tak, Bełżyce ul. Jabłoniowa czy jakoś tak), bo mam głęboko gdzieś, czy robi on w pro warsztacie, czy w jakiejś przydomowej garażynie, czy też w stodole. Mieliśmy pełne zaufanie do roboty Magika (bo nic nie wskazywało na to, że jest partaczem), zależało nam na dobrze przełożonym aucie, a nie żeby budynek, w którym był przekładany był estetyczny.
Niestety ale jednak coś w tym jest, zwykło się mówić o partaczach przekładających w stodole no i to się niestety sprawdza.

Wybór padł na Magika, po szybkim wywiadzie telefonicznym. Ojciec chciał jak najbliżej, a że jesteśmy z Lublina, to Magik spełniał ten warunek.
Dzwonił też do Andrespola pod Łodzią, do Bielsko-Białej (ogłaszają się na allegro) no i do Bełżyc. Po wywiadzie telefonicznym na dzień dobry odpadł Andrespol (ojciec uznał, że nie mają o przekładaniu bladego pojęcia), z jakichś tam powodów nie zdecydował się na BB. Zadzwonił do Bełżyc, do Magika i on mu przypasował. Bo i fakt, wiedzę teoretyczna Magik posiada, jednak jak się później okazało, fachu w ręku nie ma. W gadce wszystko było ok, przekładamy na oryginalnych częściach, oryginalny magiel, wygłuszenia, przekładamy klamkę, przekładamy bezpieczniki, robimy klimę, "zmieniamy widmo świateł" (jak się później okazało do świateł nie wiedział nawet od której strony podejść, więc ich w ogóle nie dotykał i przez to auto odpadło na przeglądzie, na który pojechaliśmy 10mil dalej, do Poniatowej, bo w razie czego tam miał "załatwić" przegląd - a załatwił tak, że odjeżdżając burknął pod nosem "no co za skur$%^yn"). Bardzo nam zależało chociaż na tym przeglądzie, bo mamy pozałatwiane wszystkie kwity, brakuje do rejestracji przeglądu. Gdyby auto było zarejestrowane, to wykupiłoby się normalne ubezpieczenie i nawet na poprawkę pojechałoby się bez problemu. A teraz albo auto na lawetę brać, albo wykupić miesięczne za 100zl. Nie jest to najatrakcyjniejsze wyjście, biorąc pod uwagę, że "polskie" ubezpieczenie za cały rok kosztuje ok. 300-400zł. A lampy to nie problem, mamy europejskie, wystarczyło powiedzieć, że nie umie tego zrobić. Lampy powinny pasować, chyba jedynie mają kierunkowskazy innego koloru, ale to w niczym nie przeszkadza.

Umówiliśmy się z Magikiem w ten sposób: auto idzie do poprawki, jak poprawka będzie kosztowała mniej niż jego robota, którą wycenił na 1500zł to zwrócimy mu różnicę. Czyli, jeśli poprawka będzie kosztowała 500zł, zapłacimy Magikowi 1000zł, jak poprawka będzie kosztowała 1000zł, zapłacimy Magikowi 500zł. Zaproponowaliśmy takie rozwiązanie, bo wydaje nam się ono najbardziej sprawiedliwe w zaistniałej sytuacji - zostawiliśmy swoje dane, których zgodność Magik potwierdził z dowodem osobistym.

Części były nasze, dorwaliśmy w dobrej cenie całego francuza (1998r 1.8B), więc wszystkie części były ori, zaczynając na klamce, a kończąc na wykładzinie podłogowej.
Biorca (anglik) to 2.0TD4 z 2002r, więc jak pisałem wyżej, nie przypasowała obudowa nagrzewnicy, i nie przypasowały przewody klimy. Jednak czy to aż tak komplikuje sprawę? W końcu przewodów klimy nie dorobił, a nagrzewnica przypasowała po małym zabiegu - zamiast przetłoczenia w ścianie do wstawienia prosta blacha. Na ile to jest roboty? Dobra, niech będzie, ze zajęło to cały dzień.
Części daliśmy razem z autem, 17stycznia, jedynie później dowieźliśmy zamek do drzwi kierowcy i ramiona wycieraczek - nie skojarzyliśmy, że przecież też są potrzebne, więc dowieźliśmy je przy następnej wizycie, czyli już po kilku dniach - to z pewnością nie mogło wpłynąć na "zawalenie terminu".

Auto oddaliśmy 17 stycznia, do odbioru miało być przy maxymalnie pomyślnych wiatrach już w sobotę (22.01) jednak, że "potrafię siedzieć przy takim aucie nawet 2 tygodnie!" ostateczny termin był wyznaczony na czwartek (27.01). W czwartek zastaliśmy niezrobione auto.
Uświadomiliśmy wtedy Magika, kiedy kończy się ubezpieczenie i że zależy nam na tym, żeby chociaż wyrobił się przed tym ubezpieczeniem. Powiedział, że auto będzie do odbioru w sobotę (29.01). Przyjechaliśmy w sobotę, auto zastaliśmy w takim samym stanie jak poprzednio. Kolejny "ostateczny" termin Magik wyznaczył na poniedziałek (31.01) późnym popołudniem.
Z racji tego, że umowa była taka, że po robocie jedziemy razem na przegląd i auto ma je przejść (lub nie, ale nie z powodów zależnych od roboty Magika), a powiedział, żeby po auto przyjechać o późnej godzinie, uznaliśmy, że nie ma to sensu, bo nigdzie o tej porze nie zrobimy przeglądu. Więc pojechaliśmy "odebrać" auto we wtorek, w okolicach południa. Niestety, auto zastaliśmy w stanie jak poprzednio.
W tym też momencie skończyło się ubezpieczenie.
W tym też momencie Magik nie wyznaczył kolejnego terminu, tylko stwierdził, że auto będzie do odbioru jak skończy je robić. Na pytania kiedy to będzie, odpowiadał, że nie wie, że będzie jak zrobi.
Wtedy tez urwał się kontakt telefoniczny z Magikiem, przestał odbierać telefony od nas, po tym, po kilku dniach napisałem po raz pierwszy na tym forum, w temacie Magika. Podziałało, dosłownie po 15minutach zadzwonił "przyjedzcie po auto jutro o 12".
No tak, ale jest problem... Przyjechać mogę, ale jak wrócę jak nie mam ubezpieczenia, a lawety też nie posiadam? A to nie jest 5km wiejskimi drogami, że mogę sobie czmychnąć bez ubezpieczenia, tylko mam kawałek drogi + cały Lublin do pokonania.
Powiedział, że postara się załatwić lawetę. Zadzwonił wieczorem, że laweta będzie na godzinę 10 i na 10 mamy przyjechać.
Tutaj odezwało się sumienie, mam znajomą w ubezpieczalni, nie będę jeszcze chłopa na koszty specjalnie naciągał, załatwiłem sobie ubezpieczenie, znajoma babka przepisała mi kwit o kilka dni do przodu, bo w tym ubezpieczeniu nie musi być ciągłości.
Był piątek rano, już mieliśmy dzwonić do niego, że mam ubezpieczenie, niech nie fatyguje lawety, kiedy pierwszy odezwał się Magik - jednak nie na 10, przyjechać na 12.
Przyjechaliśmy, na miejscu poczekaliśmy jeszcze chwilkę bo jeszcze kończyli i ... i to chyba na tyle.

Aha i przy pierwszej wizycie u Magika stał też biały freelander, już przełożony, ale nie złożony. Magik stwierdził, że nie pospawa naszego tak samo okrutnie, jak tego białego ("aaaa bo to taki z odzysku za darmo, ileś tam miesięcy stał w krzakach, cały mchem obrośnięty, tego robię na szybko"), ale niestety to zrobił. Widać, że uznaje zasadę "im większy glut i im takich glutów więcej - tym lepiej!". Mój ojciec pracował lata świetlne temu w kolumnie transportu sanitarnego (taki servis dla karetek :p ), więc ma trochę pojęcia o tym i o tamtym, po tamtej wizycie powiedział do mnie "migomatem, to ty sam byś to tak pospawał". W życiu niczego nie spawałem :p
 

vip-car

Anglikomaniak
Dołączył
17.03.2009
Postów
264
Punktów
2
Miasto
Łódź
WWW
www.przekładki.pl
Powiem tyle naprawdę mocno wyrozumiały klient .Szkoda że nie zadzwoniliście do Rysia i było by po sprawie.
 

Marlena

Zaufany warsztat
Dołączył
5.03.2009
Postów
1431
Punktów
80
Miasto
Rawa Mazowiecka
WWW
www.przekladkianglikow.pl
Może mazurekandrezj33. i vectra007 napiszecie, który zaufany warsztat jest nie dobry (bo wygląda na to, że zniesławiacie wszystkie i psujecie im renomę, na którą niektórzy pracowali latami).
 
Status
Zamknięty.
Do góry Bottom