• Witamy na Forum Anglików!
    Aktualnie przeglądasz stronę jako gość. lub
    Jako użytkownik uzyskasz pełen dostęp do forum oraz będziesz mógł tworzyć tematy oraz brać udział w dyskusjach.
    Gorąco zachęcamy oraz zapraszamy do rejestracji!

Zakup- przekładka - rejestracja / Historia mojego anglika. - Land Rover Freelander

Czarny986

Nowy
Dołączył
22.05.2013
Postów
3
Punktów
4
Wiek
37
Witam wszystkich serdecznie. Nazywam się Paweł.

Chciałbym podzielić się moją historią i problemami oraz przygodami które miałem z wszystkimi którzy zastanawiają się nad kupnem anglika, mają rozterkę czy warto? Czy to opłacalne? Jaki jest problem z rejestracją?

Dla was, wszystkich tych którzy mają problem i wahają się dedykuję ten temat.

Od razu was informuję, to co przytrafiło się mi podczas zakupu, przekładki i rejestracji anglika to w zasadzie zlepek wszystkich złych przygód jakie można mieć podczas kupna angielskiego samochodu. Miałem wyjątkowego pecha. Ale wyszedłem z tego obronną ręką, a teraz mogę cieszyć się użytkowaniem fantastycznego samochodu.

Pamiętajcie, największym wrogiem zakupu anglika to czysta ludzka " NIEWIEDZA ". Gdy człowiek przejdzie po raz pierwszy piekło zakupu takiego samochodu spod czarnej gwiazdy dopiero potem wie jak powinno się robić wszystko tak jak należy i dochodzi do wniosku że to nic trudnego.

ZAZNACZAM.

W momencie podjęcia decyzji zakupu anglika nie miałem o nich zielonego pojęcia. Nigdy nie byłem w Anglii, nie miałem pojęcia jak zarejestrować taki samochód. Gdzie szukać pomocy. Jak załatwić papiery. GDZIE je załatwić!? I tak samo jak wy zaczynałem od przekopywania internetu i tego forum.

JAKIE INFORMACJE ZNAJDZIECIE W TYM TEMACIE?

- Wszystko czego dowiedziałem się o użytkowaniu Freelandera?
- Wszystko czego dowiedziałem się na temat przekładki freelandera?
- Gdzie tanio przełożyć freelandera?
- Gdzie tanio kupić części do freelandera?
- Co zrobić gdy nie mam papierów do auta?
- Na co zwracać uwagę przy zakupie anglika freelandera?
- Co potrzebuję do rejestracji Anglika?
- Co wymagane jest od auta aby normalnie przeszło przegląd?
- Jaki rodzaj freelandera wybrać?
- Na co uważać?
- Czego nie kupować?
- Jak wygląda odzysk dokumentów z Anglii?
- Umowa kupna sprzedaży dziwności z nią związane?
- Koszty rejestracji, opłat?
- Przebijanie nr vin, czy opłacalne?
- Maglownica oryginalna czy od Opla - odwieczny problem minimalizacja kosztów czy niezawodność?
- Mit o drogich nie dostępnych częściach?
- Przekładka a klimatyzacja?
- Co można odratować z przekładki a co niestety trzeba kupić europejskie?
- Co z tymi reflektorami?
- Jak odróżnić Anglika od oryginalnego EU na allegro.
- Jakie są koszty, gdzie i za ile można ubezpieczyć nie przerobionego anglika?

Lektura długa i pewnie większości wyda się nudna. Ale myślę że wiele pomoże tym którzy nie przespali kilka nocy szukając rozwiązania swojego problemu z papierami, tym którzy poobgryzali wszystkie paznokcie bojąc się o to czy się UDA?

Mam nadzieje że się przyda. Zapraszam do lektury.

ZACZYNAJMY

Moja historia zaczyna się w momencie gdy mojego opla vectrę zaczyna trafiać szlag. Wielkimi krokami zbliża się remont silnika, walący zewsząd olej, urwany tłumik, niesprawny ABS, problemy z poduszkami powietrznymi. Nie ma co kryć trzeba ten samochód zmienić.

Dysponowałem kwotą około 6-7 tysięcy złotych. Moim pomysłem było kupić samochód do tej kwoty a ewnetualne naprawy lub wymianę części eksploatacyjnych zrobić już później przy kolejnych pensjach.

Od jakiegoś czasu chodziła za mną terenówka. Uparłem się na nią, choć wiem że nie do końca mnie stać na utrzymanie takiego samochodu. Więc rozpoczęły się poszukiwania i porównania. Chciałem dokonać niemożliwego. Kupić za grosze terenówkę, która jest w miarę młoda, ładnie wygląda, mało pali, ma napęd 4x4 i jest niezawodna i przede wszystkim w dieslu.

Mając sporo samochodów w swoim krótkim życiu, uparłem się na diesla, nie chciałem benzyny ani zagazowańca. Notoryczne problemy z suzuki vitarą longiem zagazowaną oduczyły mnie instalacji gazowych.

Decyzja została podjęta. Chcę Opla fronterę po lifcie w dieslu 2000-2002r. Za 6-7 tyś nie możliwością było kupić pod żadną opcją europejczyka w stanie używalnym. Jedyna opcja to poobijaniec z belgii się trafiał na allegro. Reszta to szroty albo angliki.

W tym momencie zacząłem interesować się opcją zakupu anglika, które to chodziły za 4-5 tyś zł.
Mam kolegę który jest lakiernikiem w Warsztacie, troszkę samochodów zajeździł. Poszedłem do niego z tym pomysłem. Wybił mi opla z głowy, twierdząc że bardzo dużo palą 9-10l są bardzo ciężkie w przekładce co odzwierciedla koszt tej przekładki który jest nieporównywalnie idiotycznym pomysłem. Ponieważ opel europejski chodzi za 8-10 tyś zł a sama przekładka plus koszty zakupu przekracza już tą kwotę nie licząc wymian części eksploatacyjnych i rejestracji oraz opłat. Pomysł kompletnie faktycznie chybiony. Opłacalne tylko przy dużo nowszych rocznikach. A że fronterę robili do 2004r. Nie było większego sensu. Poza tym opel zawsze zostanie oplem, będzie gnił, wkur...ał, psuł się. Ta sama sieczka co miałem wcześniej.

Kolega natomiast podsunął mi pomysł aby kupić Land Rovera Freelandera, anglika i przełożyć go. Powiedział magiczne słowo freelander którego to nigdy wcześniej nie słyszałem i powiedział że to fajna młodzieżowa terenówka która jest NAJPROSTSZYM do przełożenia na świecie samochodem. A pali tyle co zapalniczka. Wg niego 6-7l.

Zafascynowany opowieścią, rozpocząłem od przekopywania internetu w poszukiwaniu samochodów.

Wcześniej marka land rover kojarzyła mi się tylko z filami National geographic jak to przemierzają sawanny starym sztruclem którego naprawią na kowadle w wiosce czarnych panów i nasikają do zbiornika i pojadą następne 100mil. Ah, byłbym zapomniał, kojarzy mi się również z cenami samochodów z salonu na której sam widok oczy otwierały mi się na szerokość 5-cio złotówki.

JEDNAK FREELANDER

Przejrzałem te freelandery. Muszę przyznać że wyglądem bardzo przypadł mi do gustu. cztero drzwiowy. Dwu drzwiowy to jakoś średnio w tedy mi odpowiadał z racji zmniejszonej funkcjonalności. Mały bagażnik, ciężko się wsiada i wysiada pasażerom.

Ja byłem zdecydowany na cztero drzwiowego, oczywiście w dieslu.Po konfrontacji pomysłu z narzeczoną zostałem sprowadzony na ziemię. Moja ukochana okrzyknęła Freelandera wersję pięcio drzwiową karawanem brzydkim jak nasze stare suzuki! Kompletnie zawiedziony myślą że poszukiwania auta rozpoczną się na nowo pokazałem mimo chodem jeszcze wersję dwu drzwiową i tutaj nastąpił jakiś progres. Narzeczona nie jest durną lalunią, ale niestety jeśli chodzi o samochody, to podobają się je te " na kozaku ". A fakt, przeglądając zdjęcia ze starych katalogów LR znalezionych w necie gdzie pięknie prezentował się bez dachu zrobiły i na mnie wrażenie. Gdy przedstawiłem narzeczonej wersję mniej oficjalną ile spala na setkę była zauroczona tym samochodem, z czego byłem niezmiernie zadowolony. Jedyny warunek jaki mu stawiała to aby dowiózł ją na wakacje, więc niezbyt wygórowany, poza tym musiał być " na kozaku ", zdejmowany dach zrobił swoje.

Ja miałem swoją terenówkę, ona swój sportowy kabriolet. Z dwojga złego wolę problematyczne wsiadanie pasażerów i mniej miejsca na rowery niż dozgonne gadanie że jeździmy brzydkim karawanem jak SUZUKI! :)

W domu wielka burza mózgów, czytanie opinii, przeglądanie ofert na allegro. czytanie miliona negatywnych i pozytywnych opinii. Sterta bzdur. Móżdżek lasował się o tego co ludzie pisali. Do dziś ciężko powiedzieć kto miał rację w tych wszystkich wypowiedziach, czy warto, czy nie?

Pieniądze gotowe.

CO MOŻNA ZNALEŹĆ NA ALLEGRO?

Przedział cenowy freelanderów anglików to 5-6 tyś zł. W zależności od stanu, rodzaju silnika, rocznika. Najczęstszym które się pojawiają to benzyniaki 98-99r. Diesli też troszkę się pałęta.

Koszt przerobionego freelandera na allegro to jakieś 9 ( rzadko ) - 12 tyś zł. I to wcale nie młodziutkich bo z 98-99r!

Freelandera który nie był przekładanym anglikiem w zasadzie nie da się trafić. A jak się da to nie za takie sumy na które stać przeciętnego kowalskiego.

Każdy to powie że 85% jeżdżących w tym kraju freelanderów to przełożone angliki. Mniej lub bardziej udanie, ale mim o wszystko przekładki. Z czego 90% na maglownicach od Opla. To jest po prostu nie do przebicia. Gdy zaczął się BOOM na freelandery, picownicy dowiedzieli się jak na przekładce anglika zarobić ogromny hajs sprzedaż w salonach była praktycznie zerowa.

Kilka metod na sprawdzenie czy to EU czy anglik?

- Zamek. Freelander w wersji angielskiej ma zamek na kluczyk po prawej stronie w wersji EU po lewej. Nikt nie zawraca sobie dupy przekładaniem zamka którego i tak nikt nie używa.

- Wykładzina pod wycieraczkami. Wykładziny od kierowcy są z dodatkową wstawką plastikową i podnóżkiem. Jeśli w rzekomym " EU " jak twierdzi sprzedający są po prawej stronie a po lewej takowych brak w ogóle lub po obu ich brakuje zgadnijcie czy to EU czy anglik? Wiadomo że ściema.

- Otwieracz do maski przedniej. NIKT ale to NIKT ich nie przekłada. Słyszałem historię że NIGDY, nawet w fabrykach zawsze były z prawej strony! Ale jakoś wnękę na nią po lewej zrobili więc automatycznie nachodzi myśl że w fabrykach chyba jednak montowali je po lewej na EU. czyli jeśli są wątpliwości zapytać się gdzie jest otwieracz do maski!

No ale starczy tych metod póki co.

KLAMKA ZAPADŁA

Zdecydowaliśmy się na krótkiego hard topa freelandera w dieslu. Dla czego hard topa? Ponieważ jak to z brezentowymi dachami często bywa, starocie są poparciałe, poprzecierane, szybki uwalone syfem i ogólnie syf kiła i mogiła. A na allegro dostać części do miękkiego dachu które by się do czegoś nadawały i nie kosztowały drugiego samochodu jest nie możliwością. Stąd kabrio z twardym dachem polecam.

Znaleźliśmy takiego za 5tyś zł. Pełen wypas, klima, relingi, halogeny z baranem oryginalne Landrowerowskie, płozy , progi oryginały LR, oryginalny hak na przyczepkę. Z papierami.

Full wypas. Dzwonimy. Same superlatywy. Samochód bez mała lata i jeździ sam, taki fantastyczny. Żadnego problemu z rejestracją jak twierdzi sprzedający. Tylko jeden mały mankament. Dokumenty są, ale małe!

Hmm, niewiele rozumiejąc o co chodzi z tym że małe stwierdziłem że to nie jest problem. Sprzedający uważa że można na nich jeździć a on między czasie załatwi te potrzebne do rejestracji. Troszkę się speszyłem, bo stwierdziłem że pewnie ściema. Czytałem o przeprawach z tym związanymi jak to ludzie " kołują " dokumenty jak już zapłaciłeś.

Więc zaklepałem samochód. Stwierdziłem że poczekam na te dokumenty i w tedy go kupię.

Mijał tydzień, kolejny. Dokumentów dalej brak. Opel między czasie padł. Musiałem mieć czy jeździć do pracy. KONIECZNIE musiałem się go pozbyć. Więc gdy nadarzył się klient pozbyłem się opla i wyruszyłem z ojcem po land rovera.

Zostawiliśmy większą część sumy z tej piątki i umówiliśmy się że przy umowie i z dokumentami rozliczymy się do końca. Jakoś załatwiliśmy tą sprawę, dogadaliśmy się.

Osłuchaliśmy samochód, bardzo ładnie silnik chodził. Ocynkowana blacha w ogóle nie tknięta korozją. Faktycznie nie bity. Klima bez freonu, delikatnie przygięte drzwi, słabe opony z tyłu. Trochę zaniedbany ale nie zniszczony w środku, brak radia. Bierzemy.

Dostaliśmy do niego zielony pasek o nazwie V5C. To co w tedy dostaliśmy to mały dowód.

Jeśli ktoś wam proponuje w aukcji MAŁY DOWÓD ( Pasek ) kategorycznie nie interesujcie się tą aukcją. W anglii dowody rejestracyjne są wielkości dwóch kartek A4. Przy późniejszej sprzedaży wyrywane z nich są poszczególne elementy które zostają w anglii zaewidencjonowane, jeden pasek wędruje do sprzedającego inny kupującego, jeszcze inny do DVLA odpowiednik naszego wydziału komunikacji.

My dostaliśmy zielony pasek na którym to widnieje to że samochód został sprzedany temu i temu. Nr vin, te sprawy. To najczęściej jest nazywane małym dowodem. Ten papierek można sobie wsadzić i tyłek nim wytrzeć. Ale można na nim jeździć, nawet bez przekładki do póki pojazd ma przegląd angielski oraz nasze ubezpieczenie.

Anglika polecam ubezpieczyć. Wiadomo że trzeba nim dojechać do domu, jeździć na przeglądy, do przekładki itp. Gdy psiaki złapią was na tych blachach a są oczojebne i zwracające uwagę. Mogą się posypać kosztowne kary. ubezpieczyć anglika można! Nawet gdy jest nie przełożony!

Ja swojego ubezpieczyłem w PZU.

Koszt takiego ubezpieczenia to 100zł na 1 miesiąc. Przeważnie starcza to aby się wyrobić z przekładką i rejestracją i jest spokój.

Aby ubezpieczyciel się zgodził musicie mieć ważny przegląd angielski i umowę kupna sprzedaży polską, może być napisana na kolanie. Nie musicie mieć dowodu rejestracyjnego.

Czemu napisana na kolanie? Ponieważ w Anglii jest inaczej. Tam nie ma umów jak w naszym kraju. Tam po prostu do dowodu rej. wpisuje się nabywcę po czym wyrabia się mu nowy dowód rej. A resztę utylizuje, zdaje. Tam nie ma umów, ale jeśli w jakiś sposób kupiliście pojazd i nie macie na niego umowy żadnej, musicie spisać ją na kolanie.

Tak też zrobiłem ja, spisałem umowę na kolanie i jest okej.Ubezpieczyli.

MAMY FREELANDERA.

Nie polecam codziennego jeżdżenia anglikiem. Gdy człowiek nie jest przyzwyczajony, jeździ po środku ulicy, nie patrzy w te lusterka co trzeba. Cofanie tyłem to makabra. Zmiana biegów idiotyczna.

Doszedłem do takiej wprawy jeżdżąc anglikiem przez 2 miesiące że po przejściu na EU nie umiałem jeździć.

Ogólnie nie jest to ani mądre ani bezpieczne. Ale jak człowiek musi to musi.

Po kilku tygodniach czekania, dokumentów nadal brak. Męczymy sprzedającego o rozwiązanie sprawy. Człowiek zaczyna się denerwować.

nadchodzi odpowiedź po 3 tygodniach. Dowodu rej. nie będzie. Pan załatwia jakiś wymysł technologii arabskiej tzw. dokument eksportowy.. Ni chu, chu nie wiem co to jest. Ale gość twierdzi że na to mi go zarejestrują. Yhm...

W takim razie wszyscy zadowoleni, że wszystko ma być już na dobrej drodze, dokumenty się załatwiają. Więc szukamy przekładki.

PRZEKŁADKA

Kwoty przekładki freelandera 1 to koszty w przedziale 800-2400zł

ile ofert tyle różnych opcji.

Niewiele myśląc pojechaliśmy do serwisu Land Rovera ( którego nie będę zdradzał, powiem tylko że mieszkamy niedaleko Warszawy ) Zaczepiliśmy jakiegoś mechanika i wypytujemy czy na boku nie podjąłby się przekładki. Owszem podjąłby się za 800zł za samą robociznę nie licząc części.

Próbowaliśmy się z nim później wstępnie umówić na przekładkę, ale zaczął nam tłumaczyć że przekładane Land Rovery to śmieci są, że sam czyn przekładki powinien być grzechem pierworodnym, uświadamiał naszą prostotę, głupotę, chamstwo i szaleństwo oraz niedbałość o bezpieczeństwo ruchu drogowego jeżdżąc samochodem po przekładce itp.

Ostatecznie wysłuchując tego wszystkiego stwierdziliśmy że srał nas i stwierdził że nie ma dla nas teraz czasu. W sumie przykro, ale uczucia mieliśmy mieszane.

Rozpoczęliśmy się martwić że skoro mechanik LR tak mówi to może i rację ma.

Ogólnie PG. Pierd.. Głup.

Rozpoczęły się telefony, szukanie części, czytania opinii o przekładających.

Byliśmy zdecydowani na przekładanie naszego freelandera w

Raszynie pod Warszawą. Chcieli 2400. Wygórowana cena. Ale twierdzili że z wszystkimi częściami i przeglądem maglownica oplowska. W sumie nie głupie, ale drogo strasznie porównując do innych ofert.

Rozważaliśmy również samemu się wziąć za przełożenie samochodu. Nie ma bardziej idiotycznego pomysłu, nikomu tego nie polecam nawet jeśli troszkę " kuma czaczę ". Bo spieprzy sprawę i będzie żal do siebie. Lepiej wydać i mieć dobrze zrobione.

ostatecznie ustaliliśmy że części których nie trzeba kupować to:

- Ramiona wycieraczek ( odgina się je )
- Mechanizm wycieraczek ( trzeba troszkę pocudować ale przekłada się )
- Deska rozdzielcza ( zbudowana na zasadzie kaset Pasują )
- Kolumna kierownicza ( spotkałem się z opinią że koniecznie trzeba kupić! Nie jest to prawda, nie ma takiej potrzeby żeby ją zmieniać ponieważ nic w niej się nie różni
- Grodź ( nie ma potrzeby wspawania grodzi od EU ) Przerabia się odpowiedni tą która już jest
- Wiązka ( wiązkę się przerabia nie trzeba jej ciąć ani wymieniać ) przedłuża się kable, profesjonalny serwis LUTUJE, i zabezpiecza termo kurczkami nie skręca i nie okręca izolką. Zwróćcie na to uwagę.
- Lusterka ( Co za ćwok wymyśla że lusterka trzeba zmieniać? )
- Obudowa pudełka klimatyzacji ( Jest z nim problem bo trzeba nie lada magika żeby ją odpowiednio pospawał w plastiku. Ostatecznie pudełko można kupić za 100wę jak się poszuka. )
- Nagrzewnica ( Ani klimy, ani nagrzewnicy nie trzeba wymieniać )
- Pokrętła, mechanizm sterowania klimą , nawiewem ( NIC NIE TRZEBA ZMIENIAĆ! )
- Lampy - reflektory Trzeba i nie trzeba. Zależy od sytuacji i od stanu kasy.
- Tarcz, zegarów
- Sprzęgła ( przerabia się je. )
- Pedałów gazu, sprzęgła, hamulca
- Zamek, kto by się tym martwił? I tak będzie widać że to przerobieniec, po co się oszukiwać?
- Serwo ( nie trzeba wymieniać! )
- Bezpieczniki ( BROŃ boże nie przenosić na drugą stronę, po kiego czorta? )

Większość z tych wymienionych tutaj rzeczy to po prostu kity które wciskają serwisy tylko po to żeby wyrwać hajs a później przerobić albo nawet zostawić i nie zmieniać danego elementu w cale a kasę zostawić sobie! Człowiekowi który się nie zna wydaje się że to o czym wspominają jest bardzo ważne, ale jednak jak widać nie jest. Ja w moim tego nie robiłem, jeździ, wszystko działa.

Elementy które NIE PASUJĄ, trzeba je wymienić na EU !

- Maglownica
- Reflektory z angielskimi reflektorami pojazd nie przejdzie przeglądu. Chyba że albo da się w łapę, albo je wymieni.. Cały pic polega na tym że angielskie reflektory kosztują 90zł szt. EU 500zł Szt. Lepiej dać w łapę czy kupić? Tą decyzję pozostawiam wam. Słyszałem że są jakieś naklejki na reflektory załamujące światła ale na allegro ich nie ma. Niestety jak większość twierdzi przekręcenie żarówek nie załatwi problemu.
- Gumki deski rozdzielczej łącznie jest ich 3

Jak widać wiele tych części do wymiany nie ma.... Wnioski wyciągnijcie sami. Mówię poważnie, nie znam się na samochodach, sam przechodziłem przez to co wy. Też miałem tuzin wątpliwości i niedowierzałem. Poważnie, 80% części jest do odratowania. Jeśli serwis upiera się przy ich wymianie znaczy że chce na boku zedrzeć.

Zgodzę się z twierdzeniem że maglownicę i reflektory koniecznie powinno się kupić oryginalne. Reszta to ściema.

Spotkałem się z twierdzeniem że serwisy masakrują nawiewy, które potem kompletnie się pieprzą. A nie daj bóg przekładać klimatyzację. Nie jest to prawda...

Wystarczy znaleźć dobry serwis. Są ludzie którzy jak nie wiedzą jak przełożyć klimę to kombinują wstawiając rury od odkurzacza itp. a potem są kwiatki.

W każdym razie fakt faktem, nawiew i ogrzewanie we freelanderze nawet w oryginale nie przekładanym kompletnie ssie.. Jest tragiczne.. Więc jak się je jeszcze kiepsko przełoży w zimę o odparowanych szybach można zapomnieć, choć i normalnie jest bardzo kiepsko. także tym się nie martwić taki urok tego samochodu że ma kiepski nawiew.

W moim przypadku wszystko było okej, po przekładce nabiłem klimę, śmiga że aż przymarza. jak na manualną klimatyzację we freelanderach jest na prawdę świetna jeśli jest sprawna!

MAGLOWNICA

To odwieczny problem z którym borykają się ludzie chcący zakupić Freelandera. Koszt oryginalnej maglownicy EU LR to 800-1000zł Czasem trafi się za 500, ale raczej bym wątpił w jej stan.

Nie łudźcie się, za 800 nowej nie kupicie, ani nawet w dobrym stanie. Wszystko co wciskają warsztaty to regenerowane ścierwo...Pomimo wszystkich obietnic.

Owszem opowiadają o tym jak to ciekną te maglownice, srają się, jak to przeskakują na zębach, jak zacierają pompy od wspomagania.

to wszystko pic żeby kasę wydębić a potem wstawić chłam a jedyne co zyskuje klient to komfort psychiczny, na słomianych nogach.

Osobiście polecam opcję z maglownicą od Opla.

Otóż zdarza się że maglownice oplowskie ciekną. Zdarza się.. Ale w jakim samochodzie się to nigdy nie zdarza nawet bez przekładki? No właśnie... Weźmy tutaj przykład. mam LR Freelandera na oplu, magiel od opla używany kosztuje 100wę. Cieknie mi, widzę to. Wydaję stówę mam drugi i spokój na dwa lata. A z innej beczki. Przekładam freelandera kupuję oryginał magiel. Zapewniają mnie że to nówka peweks po czym tak samo cieknie po czasie bo okazuje się być regenerowanym gównem. Wydaję kolejne 800 na kolejną? Albo przekładam na opla mając nauczkę...Ale już 800-1000 wydanego na oryginał nie odzyskam.

Mit o tym że pompa wspomagania się zaciera to faktycznie tylko MIT. Możecie spać spokojnie.

Panowie, jak przełożyliście maglownicę z innego samochodu to, jednak jest to magiel z innego samochodu. Wiadomo że nie jest idealnie dopasowany i nigdy nie będzie. Freelander to samochód który jest imitacją terenówki, w terenie sobie radzi średnio ze względu na słabą moc silnika, brak manualnego przełożenia reduktora itp. Nie oszukujmy się nie jest to terenówka tylko SUV. Jak polecicie z oplowskim maglem w teren to i magiel strzeli, i pompa się zatrze jak zaczniecie majdrować i dawać potocznie mówiąc mu " w pizdę " po lesie. Ale pomijając już magiel, inne elementy zaraz się posypią bo to samochód raczej delikatnej budowy, do delikatnych przejażdżek po nierównych drogach.

Z oplowską maglownicą trzeba zwracać uwagę na to że gdy czujemy że kierownica jest na opór skręcona do granicy to nie ciągniemy jej mocniej licząc że coś ukręcimy chociaż jeden stopień skrętu więcej. W ten sposób właśnie się zaciera pompę wspomagania. jak na siłę ciągniemy mimo tego że skręcić bardziej się nie da. Ogólnie delikatnie, normalnie kręcić kierownicą nie na siłę i wszystko będzie okej.

To że samochód ma mniejszy skręt na maglownicy oplowskiej to MIT. Normalny skręt ma, a niektórzy mówią że większy. Mi się wydaje taki sam.

Jak robicie auto na oplowskiej zwróćcie uwagę żeby magiel był w miarę " świeży ", najlepiej wyjęty z jeżdżącego samochodu i najlepiej nie regenerowany. Wszystko jest potem lepiej.

Czasem się zdarzy że magiel zatnie pompę wspomagania zaraz po przekładce na oplowskiej. Czasem tak jest, w tedy trzeba kołować inną maglownicę albo wystarczy troszeczkę podłubać wymaga ponownego wyjęcia magla najczęściej skutki są natychmiastowe i jednorazowo się tak dzieje. Objawia się to brakiem wspomagania. :)

Apropo maglownic, sam się nad tym zastanawiałem. Gdy podejmie się decyzję że magiel ma być oplowski już decyzji cofnąć nie można. Trzeba przerobić zaczepy magla więc zabieg jest nieodwracalny.

WYBÓR PRZEKŁADKI

Moja ostateczna decyzja o wyborze miejsca przekładki padła na Starachowice. Najbardziej konkretna oferta. Chłopaki przekładają za 1700-1800zł z własnymi częściami. Znaleźć ich można w ofertach allegro. Jak odpali się aukcje jest napisane że miejsce przekładki to Starachowice.

Szukać po haśle przekładka freelander na allegro.

Niedaleko Starachowic jest również inny serwis samochodowy zajmujący się tylko Land Roverem również oferujący przekładki. Są nieporównywalnie drożsi. Nie mam opinii na ich temat w kwestii przekładek. Natomiast można u nich kupić do Freelandera każdą bibelotę jaką się zamarzy. Ale o tym nieco później. Ceny mają wygórowane, ale mają tez elementy których nie znajdzie się na allegro. Szczególnie jeśli chodzi o mechanikę i elektronikę.

Chłopaki zgodzili się abyśmy z ojcem byli przy przekładce samochodu. Przekładka trwa dwa dni.
Stwierdzili że jest to wykonalne w jeden dzień, ale nie da się tego zrobić porządnie w takim tempie. W starachowicach jest tani nocleg 30zł za noc od osoby. Pogadaliśmy.

Było widać ogromną fachowość w ich pracy. Przy samochodzie pracowało 3 osoby stale. Pracowali w szopie na tyłach podwórka. Wszystkie kable zostały polutowane i zabezpieczone. Maglownica dobrze ustawiona co nie zawsze jest takie oczywiste.

Bardzo dokładnie poskładali nawiewy i klimatyzację. Przerobili obudowę klimy.

Przerobili cały mechanizm wycieraczek.

Finalnie ładnie spasowali deskę rozdzielczą. Ładnie pochowali kable. Podkleili mi gumki, uszczelniające wyloty nawiewu. Wszystko było idealnie, nie można się było przyczepić. Ja osobiście nie wiedząc że samochód był przekładany nigdy bym się tego nie domyślił.



CIĄG DALSZY WKRÓTCE!
 

angeelo

Forumowy grafik
Zaufany warsztat
Dołączył
26.05.2009
Postów
1258
Punktów
90
Wiek
43
Miasto
Działdowo Warm-Maz
kolego napisałeś się co niemiara ale sorry za magiel z opla ja podziękuję na samym wstępie, chcesz mieć dobre auto bo po takim względem jak widzę go szukałeś to zrób je porządnie bo z tego co widzę cena była tu największym wyznacznikiem, z chęcią zobaczę zdjęcia tej twojej maglownicy w tym aucie... za sam magiel z oryginalnymi przewodami trzeba zapłacić ok 1300zł, resztę możesz sobie przerabiać jak chcesz ale ten element który wpływa na bezpieczenstwo twoje i pasażerów powinien być zrobiony tak jak trzeba a tak na marginesie w mojej okolicy nikt nie zrobi przeglądu frelka na maglu od opla, chyba że u Ciebie jest inaczej........
 

Marlena

Zaufany warsztat
Dołączył
5.03.2009
Postów
1431
Punktów
80
Miasto
Rawa Mazowiecka
WWW
www.przekladkianglikow.pl
Kolego Czarny986 maglownica od opla nie wytrzymuję przeciążeń freelandera więc jak życzysz komuś wycieczki na drugą stronę tunelu to zakładaj.
 

rys00

Zaufany warsztat
Dołączył
20.03.2009
Postów
3629
Punktów
493
Miasto
łódzkie
kiedys go sprzedasz, co zrobisz jak ten ktos wleci na lewy pas bo magiel sie wyrwie ze spawanego mocowania, nie dziewie sie nie którym jak widzą z przeciwka freelandera to zwalniają
 

Czarny986

Nowy
Dołączył
22.05.2013
Postów
3
Punktów
4
Wiek
37
Oczywiście, może się tak zdarzyć. Macie rację. Nie mówię że wybór oplowskiej maglownicy to jedyny rozsądny i dobry wybór.

Założyłem u siebie maglownicę od Opla, tak jestem świadomy niebezpieczeństw z tym związanych tak samo jak i innych. Czyli tych że każdym samochodem jakim bym nie wyjechał za podwórze mógłbym się rozbić, skasować, może dostać awarii, mogą wysiąść hamulce co mi się już przytrafiło.

Prosiłbym również o wyrozumiałość. Nie ja osobiście przekładałem ten samochód. Ja się na tym nie znam. To co jest napisane w temacie to nie zachęcanie do łamania prawa, do naginania bezpieczeństwa. Broń boże. a coś zupełnie innego.

Ten temat jest poświęcony temu jak ja zrobiłem swojego freelandera. W nim zawarłem decyzje jakie podjąłem przy przekładce, problemy związane z rejestracją i całą wiedzę w pigułce jaką udało mi się posiąść na temat freelanderów. Ponieważ sam będąc kompletnym motoryzacyjnym laikiem musiałem borykać się z problemami, zakupu anglika, szukania o nim informacji, walczenia o dokumenty których ostatecznie się nie udało załatwić normalną drogą umowy między ludzkiej. Miałem różne rozważania na temat tego samochodu, podejmowałem różne kroki i środki. To co napisałem jest spisem tych wszystkich czynności, przemysleń i przygód oraz czasem i wiadomości na które nie może liczyć osoba która dopiero zaczyna interesować się zakupem.

Mój temat to RELACJA z wydarzeń i różne kombinacje czasem niezgodne z normami czasem i prawem. Walka o to aby kupiony za jak dla mnie duże pieniądze samochód udało się zarejestrować i cieszyć się nim. A nie z wielkim bólem serca sprzedać na części a ramę zezłomować.

Możecie mnie atakować za złe decyzje, możecie nazywać głupim że dałem się wmanewrować w zakup pojazdu bez dokumentów na ręku. Ale to nie ma znaczenia. Pewnie macie rację. Ale ten temat piszę po to aby każdy kto jest w czarnej dupie mógł wiedzieć jak sobie radzić i wiedzieć że się da.

Temat dokończę w wolnej chwili bo zaplanowałem go na dużo bardziej obszerny niż jest teraz.

Wasze komentarze i opinie jako ( tak myslę ) mechaników, znawców tematu są bardzo mile widziane. Zachęcam was abyście otwarcie o tym mówili co zrobiłem źle, ponieważ ja już tego nie naprawię ani nie zmienię. Ale ktoś inny może z tego wyciągnąć wnioski.

PS:1 Panowie zauważcie że 90% frelków są na maglu od Opla. Gdyby komuś się upierdzielił magiel, to byłaby burda co najmniej na pół internetu.A jakby kogoś zabił takim autem to tego który przerobił tego frelka by powiesili na drzwiach warsztatu. Jakoś ja osobiście nie bardzo o tym słyszałem. Większość, ludzi po prostu odrobinę zatrważa sytuację moim zdaniem. Ale jest to moje osobiste zdanie. Nie musi być zgodne z prawdą.

Ponadto dla czego od razu spawał? Żadne zaczepy mojego magla nie były spawane.

Panowie magiel jest przykręcany. Od tak. Na śrubki.. W moim Freelanderze do maglownicy od Opla nie były przerabiane żadne zaczepy ani na maglu ani zaczepy w grodzi nie były kombinowane. Po prostu na zaczep wywiercono nowe dziury i przykręcono w nich magiel a stare dziury zaślepiono. Wytrzymałość zaczepów w takim razie wnioskuję jest taka sama jak przy oryginale? Na chłopski rozum tak powinno być. Ciekawi mnie wasze zdanie na ten temat.

Ja nadmienię, potocznie nazywam swoją maglownicę " Oplowską ". Natomiast faktycznie mam wstawioną maglownicę od Daewoo Nexii bodajże ale pewności nie mam.

oto i zdjęcia:





Pozdrawiam obu Panów serdecznie.
 

rys00

Zaufany warsztat
Dołączył
20.03.2009
Postów
3629
Punktów
493
Miasto
łódzkie
beardzo fajnie i napewno przyda sie to innym, zawsze będe ganił za magle od opli w freelku, jak odłożysz troche kaski to wymień ten magiel dla spokojności, zrobie ci to za pół ceny bo szkoda dobrze zapowiadającego sie pisarza :)
 

adsik

Anglikomaniak
Dołączył
21.11.2012
Postów
117
Punktów
16
Wiek
33
Miasto
Mazowsze
Tekst fajnie sie rozpoczynał. Lecz w pewnym momencie doszedłem do wniosku, że to takie lepienie z gów*a i nie czytałem już dalej. Ja też jestem ogromnym zwolennikiem oszczędności. Ale dla mnie oszczędzanie na pedałach, mechanizmach wycieraczek, czy na samym maglu to idiotyzm. Jestem po przekładce R 75-tki, zrobiłem to jak trzeba, przynajmniej wyglądała jak oryginał EU. Diagnosta był bardzo pozytywnie nastawiony do tego auta na przeglądzie, bo widział że nie ma tak partaniny. Podszedł z prawej zeby otworzyć maskę, a tam zonk, oczywiście pozytywny... nawet klamka maski jest po lewej. Auto grutnownie sprawdził, wychwalił i podbił przegląd. Nie wiem ile w tym prawdy, ale powiedział że angliki które do niego trafiają dzieli procentowo 40%,30%,20%,10% i smiałem sie z tego. Czyli, 40- to te ktorym nie podbija przeglądu, 30 - to te którym nie powinien, ale podbija przegląd, 20 - to te które są w miarę zrobione, 10 - to te zrobione zgodnie ze sztuką.

Ja jedyne czego nie wymieniłem to zamek na EU, ale za to z lewej znalazła się klamka z otworem na kluczyyk i zaślepką, więc jakoś to wyglądało.
 
Do góry Bottom