A może tak przełożyć "anglika" zamiast kupować składaka?
Wiele osób uważa, że dostosowanie auta do ruchu prawostronnego z lewostronnego to jedno wielkie nieporozumienie. Wolą kupić auto np. sprowadzone z Niemiec, gdzie nie wiadomo co się z nim działo. Często autka za grosze w wersji europejskiej są finałem składania kilku aut w jedno.
Przekładka z wersji RHD na LHD jest zupełnie czymś innym. Wiadomo są samochody np. niektóre „japońce”, którym trzeba poświęcić więcej czasu. Przeróbka nie jest jakąś ogromną ingerencją w auto. Większość samochodów jest dostosowana do tego. Im młodsze autko tym jest to bardziej opłacalne.
Wiadomo ze trzeba uważać gdzie się przekłada. Są warsztaty, które robią tzw. "fuszerkę" choć na lewo i prawo ogłaszają się jako profesjonaliści. Dlatego zanim ktoś zdecyduję się na przeróbkę powinien zasięgnąć informacji od innych co już przełożyli auto w danym zakładzie lub obejrzeć inne przekładane autko w tym miejscu.
Często warto jechać nawet 300km i nie stracić pieniędzy i nerwów przy poprawkach.
To, że ktoś oferuje niską cenne może oznaczać, że dopiero wchodzi na rynek i chce zaistnieć lub jaka cena taka przekładka.
Istnieją różne zakłady, które oferują różne usługi, np.: jedni tylko przekładają, inni przekładają i sprzedają części, lub załatwiają przeglądy, opinie techniczne rzeczoznawców, certyfikaty, homologację, czy zaświadczenia. Co oczywiście nie ma wpływu na jakość przerabianych aut.
Najgorsze jest to, że ludzie, których oszukano, "spaprano" im autko wstydzą się opisać kto to zrobił. Cierpią na tym inni klienci danego "przekładacza" i warsztaty, które robią to prawidłowo. Więc nie bójcie się i piszcie o "partaczach".
Moim zdaniem przerobione angliki są bardziej bezpieczne niż auta powypadkowe.



Cytuj

